sobota, 10 września 2016

Seria "Cross" - Sylvia Day


Ciężko mi napisać recenzję o książce, która wywołuje tyle kontrowersyjnych opinii. Ciężko mi również dlatego, że seria składa się z pięciu książek a w recenzji nie chcę tworzyć spoilerów, bo pewnie część z Was w ogóle o książce nie ma pojęcia ;)

Seria Cross.
Czas czytania - łącznie pewnie poświęciłam miesiąc na każdą (biorąc pod uwagę fakt, że czytałam to jeszcze będąc w technikum, poza ostatnią - pochłoniętą w trzy wieczory :)
Czy polecam? Zdecydowanie tak
Czy zgodzę się z opiniami, że jest dokładnie tym samym co "50 twarzy Greya"? Nie.  Dlaczego? Już wyjaśniam.

Ewa Tramell właśnie postanowiła się przeprowadzić do Nowego Yorku, gdzie zaczyna pracę w agencji reklamowej. Całkowicie przypadkiem poznaje jednego z najbogatszych ludzi na Manhattanie - Gideona Crossa. Między nimi podczas pierwszego dotyku tworzy się niewidzialna więź, łącznik między ich ciałami.

On - nieziemsko przystojny. Ona - przesadnie ładna. Oboje mają popapraną przeszłość, która na każdym kroku daje o sobie znać. Czy ich związek ma szanse przetrwać? Jakie bolesne wspomnienia skrywa Gideon? Który z demonów przeszłości zaszkodzi Ewie?

Seria Crossa jest porównywalna do Greya. Podobieństwa, które widzę to:
a) Grey i Cross są milionerami, przystojnymi milionerami
b) główna bohaterka przypadkowo wpada na właściciela budynku. (fakt, obie podczas pierwszego spotkania leżą na podłodze)
c) luksusowe domy, auta, odrzutowce, statki..
i na tym się kończą wspólne cechy. Grey uwielbiał w seksie być Panem. Cross w tej kwestii jest o niebo lepszy.

Ta niezwykła seria Sylvi Day nie pozostawia zbyt wiele miejsca wyobraźni. Jest to erotyk, więc scen "łóżkowych" jest całe mnóstwo. Luźny styl pisania, wulgarność i brak ciągłego powtarzania jakiejś sytuacji sprawia, że chętnie sięgamy po kolejną książkę.

Polubiłam tę serię dlatego, że Eva nie jest cnotliwą dziewczyną a wręcz przeciwnie - ma charakterek, potrafi postawić na swoim i tak samo jak Gideon, lubi kontrolę. Niestety, irytujące jest w niej to, że przy każdej możliwej okazji ucieka. Tak, wychodzi, wybiega, wyjeżdża. Ucieka. Gideon natomiast nie jest masochistycznym draniem z perwersyjnymi zapędami, choć lubi kontrolować wszystko i wszystkich. Pomimo ich wad, uciekania - powrotów -seksu - kłótni - i znów uciekania, widać, że w czasie gdy są razem próbują się nauczyć być w związku, zdrowym związku i próbują się nauczyć chodzić na kompromisy.

Sylvia Day w swojej trylogii intryguje i zaskakuje. Porusza wiele ciekawych tematów, trudnych spraw. Pokazuje, że mimo wielu kłótni, szarpanin i nerwów można przejść na kompromis i żyć ze wspaniałą osobą tak, jak na to zasługujemy. Gdyby nie bohaterzy drugoplanowi, sądzę, że nie sięgnęłabym po kolejną część książki.

Jeżeli przeczytaliście już całą serię - dajcie znać jak się podobało. Jeżeli nie - koniecznie przeczytajcie :)

xoxo
M.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz