czwartek, 22 października 2015

Gayle Forman - "Byłam tu"

Wczoraj pod poniższym zdjęciem napisałam na Instagramie, że pochłonęłam tę książkę w 15 godzin.

Błąd.

Po wnikliwych przemyśleniach, podliczeniu i przeanalizowaniu - zrobiłam to w niecałe 10. Tak szybko jeszcze nie przeczytałam żadnej książki! Nie byłam w stanie przerwać, odłożyć na bok, zająć się czymś innym, ponieważ ciągle myślałam o tym, co spotka naszą Cody.

Styczność z autorką książki już miałam. Wiedziałam, że jej twórczość ma "to coś" co sprawia, że czytelnik do niej wraca. Po lekturze "Zostań jeśli kochasz" oraz "Wróć jeśli pamiętasz" byłam święcie przekonana, że wrócę! I wróciłam..

"Byłam tu" jest doskonałym połączeniem tragedii, tajemnicy, przyjaźni i romansu. Do samego końca żyjemy w niewiedzy co tak naprawdę wydarzy się po przygodzie Cody. Do czego doprowadzi ją małe "śledztwo". Gdy doczytałam ostatni rozdział zamarłam. Nie tego się spodziewałam. Byłam poniekąd rozczarowana bo mój scenariusz nie wypalił - ale jak to, przecież zawsze było tak jak myślałam od początku! - a tu G.F. robi nam psikusa. Wszystko się obróciło o 180 stopni. 

Sądzę, że powinna to być dobrą lekturą dla każdej nastolatki. Niezwykle mądre podejście i wytłumaczenie śmierci. Sporo porad, jak żyć aby przeżyć. 

Przejdźmy to treści..

Cody Reynolds jest osiemnastolatką z bardzo małego miasta, gdzie każdy każdego zna. Ojca nie zna, matce było nie po drodze, że Cody się urodziła. Jej rodziną była rodzina Meg - najlepszej przyjaciółki. To z nimi jeździła na wakacje, oni przychodzili na jej przedstawienia i z nimi jadała niedzielny obiad. Moment, w którym dowiaduje się o samobójstwie Meg jest początkiem szoku w jakim znalazła się Cody. Były najlepszymi przyjaciółkami a Cody o niczym nie miała pojęcia. Meg zaplanowała wszystko sama. Pożegnała się z każdym bliskim, kupiła odpowiednie środki, posprzątała po sobie.. Rodzice zmarłej proszą Cody aby przywiozła rzeczy ich córki z domu studenckiego. Pomagają jej w tym współlokatorzy byłej przyjaciółki - Richard i Harry, oraz Ben, który według niej był powodem samobójstwa przyjaciółki..

Główna bohaterka ma osiemnaście lat - ale w zupełności NIE zachowuje się jak osiemnastolatka. Jest bardzo dojrzała jak na swój wiek. Myślę, że jest to bardziej kwestia wychowania, a raczej jego braku. Cody po prostu musiała bardzo szybko dojrzeć. Tricia - matka Cody - jest kobietą, która ciągle ma innych mężczyzn, lubi hazard i często nocuje poza domem. Jakby ich role się odwróciły - Cody jest matką, a Tricia nastolatką która się próbuje wyszaleć. Ale to nie pchnie Cody w sidła śmierci lecz Meg - dziewczynę z dobrego domu, pełnego miłości, mądrości i troski rodzicielskiej. 
Nie zasłużyli na tę tragedię, która ich spotkała. Nikt nie zasługuje. Największy żal zrobiło mi się dziesięcioletniego brata Meg. 

Meg jest osobą ideałem- według Cody. Piękna, otwarta, pewna siebie, mądra.. Pomiędzy przygodą Cody poznajemy też Meg - ich wspólne wyjazdy, szkołę i dowiadujemy się jaka była naprawdę. Od samego początku czekałam, aż będzie coś, co zniszczy ten ideał. Ale nie takiego zakończenia, które burzy wszystko..

Uważam, że nie mogę bardziej opisać tej książki słowami. Ona jest po prostu do przeczytania. Podobała mi się, że Cody nie siedziała i nie czekała, aż zapomni choć trochę o śmierci przyjaciółki ale działała. Zmieniła się bardzo po tej wielkiej stracie. Była tym, kim nie mogła być przed śmiercią Meg. Chciała wierzyć, ba! była święcie przekonana, że ktoś jej pomógł w tej misji samobójczej. 
Do czego ją to doprowadziło? 
Co odkryła Cody?
Czy odnalazła to, czego szukała od dawna?
Co z "paktem" który zawarła z Meg dotyczącą chłopaków?

Na te wszystkie pytania dziś Wam nie odpowiem. Odpowie Wam jedynie sięgnięcie po książkę Po niej nie ma możliwości, aby u kogoś pojawiły się myśli samobójcza. Bardzo daje do myślenia. Mimo, że ciągnie się w niej główny wątek jakim jest śmierć. 

Uważam, że ta książka powinna być sprzedawana w aptece jako lek na depresję. 

1 komentarz: