czwartek, 29 października 2015

Colleen Hoover "Maybe someday"

Popadłam w jesienny czas na książkę. W tym miesiącu trzecią książką, którą już przeczytałam jest "Maybe someday".Wspaniała. Wzruszająca. Pełna miłości, pasji i z lekką nutą dramatu. Genialna..
Najłatwiej właśnie w tych słowach ją opisać. Połączenie dwóch światów.
Ciszy i normalności.
Muzyki i miłości.
Pasji i przyjaźni.

Był to ciekawy projekt, ciekawe doświadczenie czytać książkę mając na słuchawkach dokładny tekst piosenek, wyobrażenie jak utwór, nad którym pracują główni bohaterowie brzmi w realu. Coś niesamowitego!



Sydney jest  studentką, która w dniu swoich dwudziestych drugich urodzin traci dach nad głową. Nie ma się gdzie podziać. Właśnie się dowiedziała, że zdradza ją miłość jej życia z najlepszą przyjaciółką. Pod wpływem chwili pakuje wszystkie rzeczy i się wyprowadza. Ale nie ma dokąd pójść. Do rodziców nie może. Od przyjaciółki właśnie się wyprowadziła.. Z pomocą przychodzi jej Ridge - sąsiad z naprzeciwka. Od kilku tygodni Sydney słucha jak On gra na balkonie. Codziennie o ósmej wieczorem...

W Maybe someday słyszymy, jak pękają serca.

Ciężko mi opisać tę książkę. Gdyby miało to być jedno słowo byłoby nim "arcydzieło". Jeżeli dwa, byłyby to "wulkan emocji". Ahh, to co czułam gdy czytałam kolejne losy Sydney i Ridga.. Nie do opisania!

Ridge nie słyszy od dzieciństwa. Świat wyczuwa poprzez wibracje w jego ciele. W ten sam sposób pisze muzykę, gra na gitarze, komponuje.. Czując wibracje, jakie daje mu świat pozwala tworzyć coś pięknego. Nie mówi od dzieciństwa. Jest ambitny. Ma również wspaniałą dziewczynę Meggi, oddanych przyjaciół, poukładane życie. Wiedząc, że Sydney ma poczucie rytmu, dobry głos i głowę do pisania tekstów proponuje jej aby pisała teksty dla jego zespołu.



Podczas wspólnej pracy Sydnney i Ridge zbliżają się do siebie. Zbyt blisko jak na przyjaciół. Ridge ma przecież udany i szczęśliwy pięcioletni związek. Są dla siebie stworzeni z Meggie. A jednak na ich drodze staje ta trzecia. Czy można kochać dwie osoby jednocześnie? Dokąd można się posunąć w imię miłości? Serce nie sługa, ciężko nad nim zapanować.

Maybe Someday jest rozlewnią łez. Miejscem pękających serc. Do samego końca czyta się przyjemnie a przeplatanie czytania ze słuchaniem muzyki jest po prostu arcydziełem,na które wpadła Colleen.

Ogromne, podkreślam- ogromne gratulacje należą się autorce. Jeżeli inne jej książki są choć w jakimś stopniu tak dobre jak ta to chyba staną się moimi ulubionymi. Polecam przeczytać. Historia mogła się wydarzyć naprawdę. Bardzo realistyczne przedstawienie świata, przyjaźni i miłości..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz