sobota, 11 kwietnia 2015

FILM : Szybcy i wściekli 7

Wczoraj miałam okazję być na premierze filmu "Szybcy i wściekli 7". Moje odczucia i kilka słów na temat filmu i oczekiwań poniżej ;)



7 część jest częścią zemsty. Brat Owena - Deckard Show wychodzi z założeniem, że wyeliminuje Toretto i całą jego ekipę z zemsty za to, co spotkało Owena.
 
Do kina poszłam z tą myślą, że zobaczę świetny film. Trochę się przeliczyłam - za dużo bajerów matrixowych za mało dobrych aut, za mało prędkości, za mało adrenaliny kiedy domykają budzik.
 
W filmie co prawda nie zabrakło półnagich kobiet, efektów specjalnych, strzelanin w której nikt nie ucierpiał i wybuchów, które wszyscy przeżywają. Co tam, że w prawdziwym życiu nie byłoby nawet takiej możliwości. Mocno kuleje główny wątek fabularny - ekipę Doma równie dobrze można zastąpić komandosami ale darujmy już ten fakt, bo szaleńczo podobało mi się spadanie z samolotu autem.
 
Technologia poszerza możliwości,  klatki piersiowe naszych twardzieli przyjmują potężne ciosy, a jak przychodzi do ratowania świata, to ekipa zakłada bardziej oficjalny uniformek i bawi się w Abu Dhabi. I jak gdyby nigdy nic przejeżdża autem z jednego budynku do drugiego, i trzeciego bo przecież to taki pewniak! Strasznie drażnił mnie fakt, że przechodnie i "normalne" auta tak po prostu, bez problemu zostały rozstrzeliwane, wysadzane w powietrze a nasi bohaterowie stawali się niezniszczalni. 
 
Film miał pokazać jak Joson Statham - filmowy czarny bohater realizował plan zemsty, ale jednak postać Paula Walkera przykuwała całą uwagę. Aktorowi został oddany hołd, nie przyćmiewając całości grą na emocjach widzów. Przyznam, że na sam koniec filmu poryczałam się jak dziecko (+również było tak przy chwili ratowania Doma). Nie wiem, czy tylko ja to zauważyłam ale już w końcowych scenach filmu oczy Briana się różniły, ponieważ jak wiadomo grali go jego bracia. Na początku filmu Brian zmierza się z życiem rodzinnym - minivan, podwożenie dziecka do szkoły, dbanie o żonę. Na samym końcu widać, że rodzina to jego drugie oblicze, że nie liczą się tylko szybkie auta i adrenalina ale miłość do kogoś tak bliskiego, jak jest Mia.
 
Ostatnia część filmu zasługuje na 7/10 punktów.
Hołd oddany Walkerowi 10/10 !
 
"Film mi się podobał, ale zawiodłem się, że było za mało wyścigów - za dużo wybuchów" - tak film skomentował jego największy fan, czyli mój mężczyzna :) jeżeli facetom ten film do końca nie przypadł do gustu - to jak nam, kobietom ma się również podobać.
Nie mniej jednak polecamy ten film - dobre kino akcji. Jeżeli widzieliście wszystkie poprzednie części to wiadomo, że warto zobaczyć i tę część ;)
 
a teraz czas zbierać się na wesele. :)
Miłego weekendu misie!
 
Miliony buziaków,
Monika.

2 komentarze:

  1. Ja się wybieram we wtorek i nie mogę się już doczekać. Ja za to słyszałam,że jest sporo wyścigów ale najlepiej przekonam się o tym jak zobaczę na własne oczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W porównaniu z poprzednimi częściami to mAło :) moilego seansu!

      Usuń