poniedziałek, 2 marca 2015

Niebo istnieje.. naprawdę

Ostatnimi czasy trafiam na same dobre produkcje filmowe. Jedną z nich był film oparty na faktach - "Niebo istnieje.. naprawdę".


Colton Burpo musi zostać poddany nagłej operacji z powodu pęknięcia wyrostka robaczkowego. Jego rodzice oczywiście nie skaczą z radości z tego powodu, natomiast całe miasteczko modli się za 4-letniego chłopca. Nikt nie spodziewał się historii, którą przez kolejne miesiące będzie opowiadał Colton..
Chłopiec po przebytej operacji oraz po powrocie do domu wyznaje tacie- pastorowi- że podczas operacji opuścił swoje ciało i widział, co wszyscy robili. Opowiadał o wizycie w Niebie i przekazywał historie ludzi, których nigdy nie widział. Napomknął również o historii, która wydarzyła się przed jego narodzinami, o tym jak w niebie spotkał swoją siostrę.. W Jego opowieściach niebo było przedstawione tak samo jak w Biblii i choć Colton nie umiał jeszcze czytać przetaczał wszystko w ten sam sposób. Z niewinnością i prostolinijnością chłopiec opowiadał o spotkaniu członków rodziny, którzy odeszli dawno temu. 
Todd- tata Coltona - relacjonuje wiernym w kościele historie swojego syna.. Twierdzi, że Bóg jest bardzo, bardzo duży i naprawdę nas kocha. Anioły śpiewają, Jezus chodzi w białej albie i wszyscy są mili, młodzi i nikt nie nosi okularów.
"Niebo istnieje.. naprawdę!" zmienił sposób mojego postrzegania wieczności. 

Serdecznie polecam film oraz książę. Nie mam zamiaru nawracać ateistów, ponieważ wierzę, że z czasem uwierzą, ale ten film naprawdę daje do myślenia. Na spokojny wieczór film trafiony w 10! :)

miliony buziaków,
Monia

1 komentarz:

  1. Dzięki za polecenie, na pewno obejrzę z chłopakiem! Lubimy takie filmy, bo skłaniają nas do wielogodzinnej dyskusji. ;)

    OdpowiedzUsuń