czwartek, 26 marca 2015

Czytamy : love, rosie

Cecelia Ahern prawdziwą przyjaźń opisuje tak, jak zawsze sobie marzyłam. Czasami jest dobrze, czasami źle ale jest do końca życia. Chyba każdy chciałby takiego przyjaciela..

źródło: http://instagram.com/monikaleyk

Cecelia Ahern w swojej kolejnej powieści pokazuje nam, jak ważne są odręcznie pisane listy. W pierwszej książce, "PS. kocham Cię" listy były wsparciem i drogowskazem dla głównej bohaterki, w Love, rosie są życiem. E-maile, rozmowy internetowe, tradycyjne listy, pocztówki, zaproszenia, notatki od nauczycieli  każdy rodzaj korespondencji tworzy tę książkę. 

Rosie Dunne i Alex Stewart znają się od przedszkola. Od dzieciństwa snują plany na przyszłość - Rosie marzy o prowadzeniu hotelu, a Alex o zostaniu lekarzem. Niestety ich drogi w wieku 17 lat się urywają, ponieważ Alex przeprowadza się do Stanów. Korespondują do siebie najczęściej jak tylko mogą, planują, że Rosie przyjedzie do Bostonu gdy tylko skończy liceum. Amerykański sen był tak blisko.. los z nich zadrwił. Czy czas, odległość i nowe osoby w ich życiu sprawią, że ich więź osłabnie czy wręcz przeciwnie? 

Tę powieść każdy z nas tworzy w swojej głowie. Poprzez wyobraźnię kreujemy historie, która stoi za poszczególnymi listami. Sami snujemy plany na nadchodzące wydarzenia i doznajemy rozczarowań, kiedy jest inaczej. 

Niestety pokusiłam się i obejrzałam również film. Rozczarował mnie strasznie. Jest dobrym wyciskaczem łez- owszem, natomiast książka a film to moim zdaniem dwa różne światy. Gdzie ten okres dorastania, rozwodów, powrotów? Gdzie te całe 50 lat Rosie Dunne? Gdzie życie Katie? A Alex? Gdzie jego dzieci?

Filmu nie polecam nikomu - książkę jak najbardziej! Sądzę, że po takiej lekturze każdy z nas będzie się starał być najlepszym przyjacielem dla drugiej osoby..

A jakie są Wasze odczucia po tej lekturze?


miliony buziaków,
Monika

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz