poniedziałek, 22 grudnia 2014

Kobiety za kierownicą

W dzisiejszym, przedświątecznym poście postaram się Wam przybliżyć moje spojrzenie na jazdę autem, na poruszanie się w innym trybie niż pociągiem, autobusem czy innym środkiem lokomocji. Auto. Tak, kobiety też potrafią jeździć! :)




Moja przygoda z prawem jazdy zaczęła się na początku maja 2013, trzy miesiące przed osiemnastymi urodzinami. Najwspanialszy tata stwierdził, że co mu tam i mnie po prostu zapisał. Jazdy zaczęłam w dzień zakończenia roku szkolnego czyli jakoś 28 czerwca. Szło mi naprawdę dobrze! :)

Egzamin teoretyczny zdawałam 28 sierpnia i za pierwszym wejściem na salę zdałam. Tak, nową teorię można było zdać a to za pomocą faceta, który w PORDzie w Gdyni w dzień który się zapisywałam na egzamin powiedział "słuchaj, chcesz zdać to wejdź na stronę na fb nowe prawko baza pytań i zdasz, obiecuje". Pomyślałam, że jest idiotą ale weszłam na tę stronę. Na egzaminie teoretycznym miałam 90% pytań z tamtej bazy. Było to około dwa tygodnie przed egzaminem. Książkę, którą dostałam wraz z rozpoczęciem przygotowań w szkole nauki jazdy otworzyłam dopiero w dzień egzaminu, w pociągu którym jechałam tylko 20 minut.. Przestudiowałam ją całą i dzięki Bogu! Bo miałam dość chore pytanie np. o budowę amortyzatora czy czegoś podobnego.

Ale poszło.. Jeżeli chodzi o praktykę to miałam ją 3 albo 4 września Także było kolorowo. Podeszłam do tego całkowicie na spokojnie, ponieważ był ze mną mój mężczyzna, który mnie tylko wspierał i powiedział najważniejsze zdanie dzięki któremu chyba zdałam: "Skarbie, jestem tu pierwszy i ostatni raz z Tobą" :D
poszłam, jeszcze dostałam auto zastępcze! :O i zdałam ;)

Dzisiaj, w ponad rok od posiadania plastiku w dłoni oraz od 10 miesięcy posiadania własnego auta jeżdżę, nie spowodowałam żadnej stłuczki, kolizji, nikogo nie poszorowałam i nie mam ani jednego mandatu. (dumna!)

Moim zdaniem kobieta za kierownicą jest bardziej ostrożna aniżeli mężczyzna. Ci drudzy to istne diabły na drogach. Szaleją, wygłupiają się, gaz do dechy i jechana. O nie nie nie. U mnie tak nie ma. (choć lubię szybką jazdę ale z głową!) Wiadomo, trzeba się ogarnąć teraz, bo pogoda jest jaka jest i drogi w tym okresie roku nie są najlepszej "jakości" dlatego trzeba dostosować prędkość. Więc nic nie da Ci mryganie światłami po lusterkach albo nie wiadomo co abym przyspieszyła bo ja jadę jak mi pasuje a nie jak Ty tego chcesz. Jeżeli się nie podoba to, jak jedzie osoba poprzedzająca Cię - wyprzedź ją jeżeli tylko masz okazję.

Osobiście uwielbiam prowadzić auto, nie ma dla mnie problemu czy to mój wspaniały manual czy automat mojego chłopaka. Choć nie lubię krótkich dystansów, często jeżdżę czy to do miasta czy do chłopaka, gdziekolwiek. Czuję się za kierownicą bardzo bardzo dobrze a odkryłam to tak naprawdę na mojej drodze życia czyli naszej podróży chyba majówkowej do Zakopanego. Tak, wielu z Was wie, że jeżdżę tam często ale pierwszy raz jechałam prawie całą trasę sama, ponieważ jakieś 50 km przez Zakopanem wymiękłam, ale ja to rozumiem, bo był to świeży czas po operacji, a jeszcze sobie przedłużyliśmy trasę przez Czarny Dunajec ponieważ na zakopiance był wypadek oraz korek i no tak wyszło.. Ale jestem z siebie niezmiernie dumna! A wiecie kiedy się najlepiej jeździ? Kiedy odpalacie ulubione hity (u mnie wystarczy Eska ponieważ zawsze jest to co lubię) i ustawiam głośność wysoko. Z rańca co prawda wole jeździć przy naszym polskim rapie ale jak tylko ja się ogarnę psychicznie z mojej sennej hibernacji to faktycznie, radio mi w zupełności wystarcza.

Uwierzcie mi, za kierownicą nie jest tak źle. Więc drogie panie... do dzieła! :)

Widzimy się jutro.. dosłownie! :)

miliony buziaków,
Monika.

Ps. Tylko jeżeli zdacie to pamiętajcie - jeżeli macie faceta to od tego dnia to Ty będziesz kierowcą, jemu nawet się nie będzie chciało.. True story..

3 komentarze:

  1. też dużo jeżdzę, w sumie tak samo jak uwielbiam prowadzić uwielabiam gdy prowadzi mój ukochany a ja relaksuję się na miejscu pasażera ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Podziwiam ludzi, którzy jeżdżą samochodem tak pewnie, jak Ty! Ja się nie mogę zdecydować na kurs, mimo, że wszyscy mnie namawiali juz przed 18. I od roku słucham tego jęczenia- głównie Taty i chłopaka, że mam iść, koniecznie, bo to jak bez ręki. Ja mam dwie ręce i mi wystarczy! Tak się boję, że nie pójdę, no nie ma opcji XD A btw. to czytam Twojego bloga od początku chyba, a trafiłam przypadkiem, i za każdym razem myślalam sobie, że też chcę mieć taki swój kącik w internecie i w końcu założyłam! Ale na pewno nie będę go prowadzić dłużej niż ... dzisiaj? :P
    zapraszam, może bedziesz miała chwilkę http://dddominika.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. też jeżdżę autem, ale mam chłopaka który również posiada prawko i troszkę go wykorzystuję :D

    OdpowiedzUsuń