poniedziałek, 15 września 2014

RECENZJA: Gwiazd naszych wina - John Green

W poście, który opublikowałam jakiś czas temu, mówiłam, że strasznie lubię czytać. Nie ograniczam się wyłącznie do romansideł czy kryminałów. Uwielbiam dramaty czy biografie. Dobrą książkę się dobrze czyta.  A mi ostatnio w ręce wpadła książka Gwiazd naszych wina, której autorem jest John Green.

źródło : internet

"Świat nie jest instytucją zajmującą się spełnianiem życzeń"

Książka jest .. nie mogę powiedzieć, że lekka, łatwa czy zakończona happy endem, ale naprawdę jest dobra. Przeczytałam ją w ciągu 3 dni (oczywiście nie były to pełne dni tylko po dwie/trzy godziny dziennie). Na samym początku może się usprawiedliwię, ponieważ jest to moja PIERWSZA recenzja.

Książka opowiada o szesnastoletniej Hazel chorej na raka, która co tydzień chodzi na grupę. Dziewczyna zdaje sobie sprawę z tego, że zostało jej niewiele czasu, dlatego odizolowuje się od ludzi całymi dniami oglądając American's Next Top Model.

Hazel nie chodzi do szkoły, ma jedną koleżankę, z którą rozmawia od czasu do czasu. Nie jest jak inne dziewczyny w jej wieku. Zamiast na imprezy chodzi ciągle z butlą, która podaje jej tlen oraz poddaje się ciężkim leczeniom. Jej życie obraca się o 180 stopni w momencie, gdy poznaje Augustusa..

Augustus jest nie tylko wspaniały, idealny i piekielnie przystojny dla Hazel, ale jest też nią zainteresowany, co podwójnie ją zaskakuje. Chłopak również chorował na raka, czego efektem jest proteza nogi. Od tej chwili, od momentu poznania zaczyna się ich podróż, zaskakująca i wytęskniona. Razem poszukują odpowiedzi na pytanie: czym jest choroba a czym jest życie. Oboje chcą pozostawić po sobie jakiś ślad na ziemi. Czy miłość przetrwa śmierć?

Odważna, ironiczna a zarazem pełna humoru książka Gwiazd naszych wina to moim zdaniem pokazanie przez Johna Green, że życie tak naprawdę się kończy. John Green przesłanie swojej książki ukrył tak na prawdę między słowami. Autor zostawia nas z niedokończonymi myślami, pytaniami.

Byłoby mi niezmiernie miło, aby to właśnie takie książki stały się inspiracją dla nastolatków. Książki opowiadające o PRAWDZIWYM życiu, ponieważ "Zmierzch" czy inne wapirze sagi nie oddają w pełni tego, co się dzieje z nami. Przerzućmy się na realia.

Dopowiem tylko, że zaraz po przeczytaniu byłam ciekawa, jak wyszła ekranizacja. Z pełnym szacunkiem dla reżysera, którym był Josh Boone, który idealnie przełożył książkę na ekran. Czułam się, jakbym drugi raz już widziała ten film. Dialogi, krajobraz, podróże.. Wszystko przełożone IDEALNIE.

Dziękuje Johnie Green za cudowną książkę!

miliony buziaków,
Mania.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz